Wyprzedaż książek o fotografii
Dziś pierwszy dzień po Świętach Bożego Narodzenia i już rozpoczęła się wyprzedaż książek. Potrwa TYLKO do 29 grudnia 2011. Oto kilka wspaniałych pozycji, które polecam:
Share on FacebookMiałem 24 lata, kochaną i kochającą żonę.
Spodziewaliśmy się pierwszego dziecka.
Córeczki.
Ja byłem zafascynowany fotografią od 10 roku życia.
Miałem lustrzankę „ZENITH”, którą nie było łatwo obsługiwać.
Bardzo chętnie robiłem nią zdjęcia mojej Gośce.
Ale to były „artystyczne” fotki wklejane na czarne karty albumu.
No tak, ale ona nie bardzo potrafiła się nią posługiwać.
To nie było takie proste.
Można powiedzieć, że był to aparat manualny.
Z elektroniki posiadał jedynie światłomierz.
Ostrość ustawiało się „na oko” patrząc w wizjer,
który pokazywał obraz przez obiektyw.
Tańsze aparaty miały jedynie podziałkę w metrach na obiektywie.
Ostrość ustawiało się w nich zgodnie z podziałką,
domyślając się jaka jest odległość od fotografowanego przedmiotu.
Może dzisiaj dla Ciebie jest to nie do pojęcia.
Oczywiście taki sposób posługiwania się aparatem,
przekładał się przeważnie na słabą jakość zdjęć.
Ale wracając do oczekiwania na pierwsze dziecko.
Pomyśleliśmy sobie, że jest to dobra okazja,
aby kupić automatyczny aparat (głupotka, kompakt).
To były początki takiego sprzętu, więc nie był tani.
Oczywiście nie było w nim elektroniki.
Po prostu automatycznie przewijał film,
miał lampę błyskową wbudowaną (to w tamtych czasach rzadkość).
I prawie każde zdjęcie było ostre bez ustawiania ostrości.
Zapytasz: „Jak to bez elektroniki, bez ręcznego ustawiania, było ostro ?”
Tak. Ponieważ zakres ostrzenia był bardzo duży od 1,5 m do nieskończoności.
Takim oto sprzętem postanowiliśmy uwiecznić pierwsze dni,
miesiące i lata życia naszego pierwszego dziecka.
Na pewien czas ZENITH poszedł w odstawkę.
W ten sposób pierwsze lata życia naszych dzieci
zostały uwiecznione i dzisiaj po 20 latach wracamy do nich chętnie.
Nie mają cyfrowej jakości.
Często brak nawet ostrości na tych małych odbitkach wielkości 9×13 cm.
Wypadają już z tanich foliowych albumików. Ale wciąż są oglądane.
Wracają do nich dzieci i wracamy my.
Wyciągamy z szafy zakurzone albumy i siadamy w święta na kanapie.
Chociaż są takie niedoskonałe – jednak są materialne.
Dotykaliśmy ich wtedy i dotykamy teraz po wielu latach.
Pewnie zostaną jeszcze na długo po nas, bo trudniej je skasować,
niż kilka megabajtów na twardym dysku komputera.
A czy Ty lubisz także oglądać stare odbitki ?
Share on FacebookDziś pierwszy dzień po Świętach Bożego Narodzenia i już rozpoczęła się wyprzedaż książek. Potrwa TYLKO do 29 grudnia 2011. Oto kilka wspaniałych pozycji, które polecam:
Share on Facebook
Kilka porad dla amatorów fotografii.
Jeśli chcesz, aby Twoje zdjęcia z tegorocznych świąt były zdecydowanie lepsze – przeczytaj. Niezależnie od tego, czy kupiłeś sobie lepszy aparat np. lustrzankę, czy też pstrykasz małym automatycznym aparacikiem, MOŻESZ ZROBIĆ LEPSZE ZDJĘCIA. To fotograf (czyli Ty) decyduje o tym co, jak i gdzie zostanie utrwalone na fotografii. Przeczytaj i zastosuj – to łatwe!
Jeśli jesteś zaawansowanym fotografem prawdopodobnie możesz dalej nie czytać.
1. Unikaj ustawiania osób i sterowania akcją
Jesteś reporterem, nie powinieneś mieć wpływu na bieg wydarzeń tylko je dokumentować. Zrób dwa lub trzy zdjęcia, aby przyzwyczaić obecnych do tego, że będą robione fotki. Potem staraj się nie angażować w 100% w akcję, bądź czujnym obserwatorem. Kolejne fotki nie zrobią już takiego wrażenia na obecnych. Po prostu pstrykaj wtedy, kiedy coś będzie się działo.
(Read the article)

Internetowy magazyn/czasopismo „Kocham fotografie” zaproponował na swojej stronie konkurs z nagrodami.
Wygrać może każdy. Wystarczy napisać komentarz „za co kochasz fotografię ?”.
A oto moja odpowiedź:
(link do konkursu na końcu postu)
- za to, że kiedy chcę jest kolorowa, a kiedy nie chcę – czarnobiała,
- za to, że pomaga mi kreować nieistniejące światy,
- za to, że czasem odkrywa przede mną na nowo stare miejsca,
- za to, że ma ślady rys i pyłu na żelatynie,
- za to, że mogę zobaczyć jak moje miasto wyglądało 100 lat temu,
- za to, że podgląda dla mnie mrówki, a nawet mikroby,
- za to, że mogę patrzeć szeroko jak kameleon,
- za to, że mogę się nią dzielić codziennie i wcale jej nie ubywa,
- za to, że mogę zobaczyć dokładnie plamy na księżycu,
- za to, że często zastępuje „jelenia na rykowisku”,
- za to, że mogę oglądać majestatyczny, eliptyczny ruch gwiazd,
- za to, że szanuje zmarszczki,
- za to, że mam swoje zdjęcie z łopatką w piaskownicy,
- za to, że mogłem zrobić zdjęcie mojej córce z pępowiną matki,
- za to, że pappa(nie ma)razzi,
- za to, że zobaczyłem swój dom i drzewo, tak jak widzą kosmici,
- za to, że śpi z bezdomnymi na kartonach,
- za to, że wciąż nie umiem fotografować,
- za to, że mogę podziwiać dzieła mistrzów pędzla,
- za to, że pokazuje mi ciało kobiety bez tajemnic,
- za to, że mogę suwać suwaczkami w Photoshopie,
- za to, że mogę zrobić zdjęcie każdej swojej głupiej miny,
- za to, że uświadamia światu okrucieństwo wojny,
- za to, że toleruje tryb „AUTO”,
- za to, że pachnie wywoływaczem i utrwalaczem,
- za to, że pozwala ukryć wątpliwe w tajemnicy cienia,
- za to, że składa się z milionów pikseli,
- za to, że wiem jak wyglądała moja prababcia,
- za to, że tak wspaniale oszukuje mój wzrok na 8 bitach,
- za to, że czuje się zmieszana z trzech barw,
- za to, że mogą o niej rozprawiać naukowcy i artyści,
- za to, że bywa w starej ramie i nowym RAM-ie,
- za to, że jest na dobre i na złe,
- za to, że nigdy nie pokaże całej prawdy,
- za to, że zatrzymuje pocisk i kroplę w locie,
- za to, że surowa daje najwięcej możliwości,
- za to, że demaskuje polityków i muchy na…,
- za to, że utrwala piękno, a brzydocie daje szansę,
- za to, że żyje w „ciemnocie” taniego kompaktu,
- za to, że mogę o niej mówić godzinami, a żona nie kopie mnie w kostkę,
- za to, że „camera obscur(n)a” a „szkiełko (mu w / i) oko”,
- za to, że ci którzy nie chcieli być fotografowani teraz z radością oglądają swoje portrety,
- za to, że jest na srebrze, papierze i w pamięci,
- za to, że próbuje pokazać sacrum mimo, że nie poznamy obrazu Boga,
- za to, że zachwyca nas tęczą i zachodem słońca,
- za to, że odsłania wszystko co zasłonięte,
- za to, że pozwala znakomitym robić coraz gorsze gnioty,
- za to, że mogę błyskać, błyskać i błyskać,
- za to, że kocha puder i szminkę,
- za to, że podąża sama w głębiny oceanów i na Marsa,
- za to, że wynalazła samowyzwalacz,
- za to, że jest wszędzie: w salonie, kuchni, a nawet w „komórce”,
- za to, że łączy białych i czarnych z kolorowymi,
- za to, że pozwala zarobić fortunę i stracić miliony,
- za to, że jest prawdomówna jak światło i tajemnicza jak cień,
- za to, że jest najlepszym lekarstwem na pryszcze,
- za to, że znalazła mi więcej przyjaciół,
- za to, że GO ustawiam sam,
- za to, że można się nią upajać bez procentów,
- za to, że nic nie waży na karcie pamięci, a tak wiele w torbie na ramieniu,
- za to, że przeciśnie się przez światłowód,
- za to, że jest wielka jak billboard,
- za to, że mogę się nią delektować „prosto z puszki”,
- za to, że pozwala usunąć każdą barwę,
- za to, że jest tak staromodnie nowoczesna,
- za to, że JEST!
Ten i inne wpisy są TUTAJ, więc teraz Ty też coś napisz.
.
Share on FacebookNIE KUPUJ aparatu fotograficznego, zanim nie przeczytasz tego…
Kilka lat temu, kiedy aparaty cyfrowe były nowością, mój przyjaciel poprosił mnie o poradę. Chciał kupić dla siebie dobry aparat. Z przyjemnością podjąłem się zadania, tym bardziej, że sam przymieżałem się do takiego zakupu. Lustrzanki cyfrowe były poza zasięgiem naszych finansów, więc szukaliśmy sprzętu, który umożliwiałby przede wszystkim manualne ustawianie parametrów ekspozycji.
Ponieważ na topie były kompakty z 6 megapikselową matrycą, doradziłem koledze zakup aparatu Canon Power Shot PRO. W tamtym czasie dostępne były trzy aparaty o podobnych możliwościach, każdy z innej „stajni”: SONY, NIKON i Canon. Przyjaciel kupił wybrany przeze mnie aparat, a po kilku tygodniach pożyczyłem od niego „nowe cacko”, żeby testować je przed zakupem dla siebie.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy do ręki otrzymałem maleństwo zamiast podobnego do lustrzanki aparatu. W tamtym czasie robiłem zdjęcia „ciężką” lustrzanką analogową Minolta Dynax 7. Wybierając aparat cyfrowy kierowałem się fotografiami dostępnymi w internecie i czasopismach. Na fotografiach model ten wyglądał jak lustrzanka, więc przyjąłem, że również ma rozmiary lustrzanki.
Zrobiło mi się bardzo głupio w stosunku do przyjaciela. Na szczęście ten model w pełni spełnił jego oczekiwania i fotografował nim podczas wielu wyjazdów zagranicznych. Jednak mnie zraziło kilka bardzo istotnych cech tego aparatu. Głównie dotyczyły one ergonomii a nie jakości optyki i matrycy. Jeśli chcesz, możesz zobaczyć całkiem niezłe jak na tamte czasy zdjęcia testowe, które wykonałem wtedy tamtym aparatem. Znajdują się w mini galerii tutaj
Opisałem Ci tę historię, aby uzmysłowić, że nie warto kierować się tylko tym co widzisz na zdjęciu. Więcej, nie warto kierować się opiniami sprzedawcy i producenta. Na szczęście jest kilka cech i zasad, które MUSISZ POZNAĆ PRZED ZAKUPEM Twojego nowego aparatu fotograficznego. Jakie to cechy i jakie to wskazówki ? Dowiesz się tego z dwóch wartościowych publikacji: ebooka i video-poradnika. Wybierz, która forma jest dla Ciebie bardziej korzystna:

Jak wybrać aparat fotograficzny na prezent ?


Jak wybrać swoją pierwszą lustrzankę idealną dla siebie ?
Bardzo jestem ciekawy jaki Ty wybierzesz aparat i czy te porady Ci się przydały.
Chroni Cię oczywiście 100% gwarancja satysfakcji, więc niczym nie ryzykujesz kupując te publikacje.
Ryzykujesz natomiast wszystko jeśli kupisz aparat nie kierując się zasadami, o których mówią te publikacje.
Napisz proszę komentarz tutaj
Share on Facebook
Na dodatek dzisiaj 20% taniej!
Najwyższy już czas rozejrzeć się za prezentem dla najbliższych. A co jeśli przy okazji wpadnie nam w rękę jakaś fajna książka o fotografii? Warto coś mieć na tę odrobinę wolnego czasu między świętami, a Nowym Rokiem. Oto kilka moich propozycji…

Nie oszukujmy się! Lubimy być oszukiwani ![]()
Zwłaszcza jeśli robią to piękne kobiety. A jeszcze do tego, kiedy nic nam za to nie grozi. Tak Panowie, kochamy oglądać piękne kobiety nawet wtedy jeśli mamy świadomość, że większość tego piękna została stworzona w studio fotograficznym i przy pomocy wszechobecnego Photoshopa. A jak to się dzieje. W jaki sposób jesteśmy oszukiwani ? Wiele możemy się dowiedzieć z najnowszej książki „Profesjonalne ujęcia portretowe. Techniki retuszowania zdjęć według Scotta Kelby’ego”.
Mistrzu, opowiedz nam „Jak to się robi?”, Jak:
- wygładzać skórę, zachowując jej naturalny koloryt;
- używać sztuczek, by pięknie zaakcentować oczy, brwi i rzęsy;
- wyostrzać portrety tylko tam, gdzie to konieczne, bez stosowania wyrafinowanych masek;
- nadawać ustom fenomenalny, kuszący wygląd;
- błyskawicznie usuwać przebarwienia i skazy, nie rozmywając przy tym skóry;
- profesjonalnie wyszczuplać i modelować ciało;
- tworzyć wspaniały wygląd włosów i fryzury;
- sprawiać, by retusz wyglądał naturalnie, a portret wyróżniał się wśród innych.
Najfajniejsza sprawa to gotowe przepisy Scotta na retusz od początku do końca – KROK PO KROKU. Receptury na 5, 15 i 30 minut pracy.

Czy Photoshop jest bezkonkurencyjny? Na pewno jest najbardziej popularny. Jednak ma sprytnego brata, który rośnie w siłę i świetnie uzupełnia jego możliwości. Przyznam, że już przy pierwszym moim kontakcie z Adobe Lightroom polubiłem go bardzo.
Za co można lubić Adobe Lightroom. Nie jestem jeszcze biegły w jego obsłudze, ale bardzo spodobała mi się możliwość stosowania tzw. presetów. Są to gotowe szablony ustawień, które po zastosowaniu potrafią nadać bardzo ciekawy klimat zdjęciu. Gotowe presety to na przykład kilka typów zdjęć czarno-białych, sepia, winieta, filtry i wiele innych. Zachęcam Cię do pobrania wersji Trial i zapoznania się z tym niesamowitym programem.

Każdy z nas wie, że uczyć się warto. Ale oczywiście od najlepszych. Na szczęście w dziedzinie fotografii nie brak mistrzów, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą. Kiedy jeszcze robią to w sposób przyjemny i pokazują swoje wspaniałe fotografie, to nauka jest po prostu zabawą. Tak też jest w nowej książce wydawnictwa Helion pod tytułem „Fotografia doskonała. Jak kreować magię cyfrowego obrazu”. Autorzy Jay Dickman, Jay Kinghorn przekazują w dwóch częściach książki w przystępny sposób jak fotografować i jak wykonać nawet zaawansowaną obróbkę fotografii. Teraz zobacz fragment książki, a całość przeczytasz w świąteczne popołudnia
| I jeszcze książki, które polecałem Ci wcześniej. Na pewno coś dla siebie wybierzesz. Warto pogłębiać swoją wiedzę. Najłatwiej robić to oglądając dzieła najlepszych i czytając ich komentarze oraz szczegóły z backstage. Obróbka fotografii nie jest aż tak trudna, wystarczy zacząć. | ||
Ciało. Profesjonalne oświetlenie i retusz w fotografii portretowej
|
Ślub w obiektywie. Zatrzymaj w kadrze ten wyjątkowy dzień
|
Mistrzowska edycja zdjęć. Adobe Photoshop CS5/CS5 PL dla fotografów
|
Zobacz bardzo budujące i dające do myślenia wideo, niedawno zmarłego legendarnego założyciela firmy APPLE. Steve daje trzy jasne wskazówki studentom wkraczającym w dorosłe życie.
Dziś po jego śmierci, jego słowa nabierają jeszcze większej wartości.
Na mnie największe wrażenie zrobiły te zdania:
„Pamięć o tym, że wkrótce mogę już nie żyć, jest jedną z najważniejszych pomocy, którą napotkałem przy podejmowaniu wielkich wyborów w życiu. Ponieważ prawie wszystko: oczekiwania otoczenia, cała duma, wszystkie obawy przed porażką lub zażenowaniem – wszystkie te rzeczy nikną w obliczu śmierci, pozostawiając… Pamięć o tym, że umrzesz, jest najlepszym sposobem, który znam by uniknąć pułapki myślenia iż masz coś do stracenia. Jesteś już całkowicie obnażony. Nie ma więc powodu, byś nie podążał za głosem serca.„
Przygotowując materiał do kolejnego kursu dla fotofree.pl znalazłem dwa efektowne filmiki prezentujące podstawowe pojęcia fotografii. Oglądając je warto zadać sobie pytanie: Jak w konkretnych sytuacjach zdjęciowych poradzić sobie z ustawieniem aparatu. Odpowiem na nie w video kursie, który już w krótce ukaże się na ekademia.pl .
A teraz proponuję Ci obejżenie świetnie zrealizowanych filmów z SONY alfa w roli głównej
Podczas wakacyjnych wyjazdów zagranicznych staramy się jak najwięcej zobaczyć i sfotografować. Najczęściej są to perełki architektury. Tak się składa, że to właśnie kościoły, pałace i muzea, odwiedzamy poza plażami we Włoszech, Hiszpanii czy Turcji.
Aparaty kompaktowe, które świetnie sprawdzają się, kiedy fotografujemy jasno oświetlone przestrzenie niestety nie dają już rady w ogromnych i ciemnych katedrach. Wielu z nas powraca z letnich wyjazdów i chciałoby się pochwalić rodzinie i przyjaciołom, a niestety zdjęcia nie oddają klimatu i piękna, które pamiętamy z wycieczek.
Jest kilka sposobów, aby zdjęcia ciemnych pomieszczeń były choć trochę lepsze.
Kolejno opiszę Ci je, tak, by Twoje zdjęcia z wakacji cieszyły oko.
Sposób pierwszy:
Często widzę jak wycieczkowicze robiąc praktycznie każde zdjęcie, niezależnie od miejsca, błyskają małą lampką aparatu kompaktowego. To duży błąd. Automatyka aparatu mierząc światło w ciemnym kościele stwierdza, że jest za ciemno i aby ekspozycja była prawidłowa włącza lampę błyskową.
Trzeba jednak wiedzieć, że każda lampa błyskowa ma tak zwaną liczbę przewodnią (dla uproszczenia nazwijmy ją mocą lampy), która świadczy także o tym jaki jest zasięg tej lampy. To znaczy jak daleko umiejscowione od nas powierzchnie jest w stanie ona oświetlić. Zwykle jest to 2-3m. Oczywiście światło jako takie, dotrze znacznie dalej. Czyli błysk będzie widoczny w całym olbrzymim nawet pomieszczeniu. Niestety jasność spada wprost proporcjonalnie do kwadratu odległości. Oznacza to że jeśli w odległości 2m od aparatu znajdzie się osoba lub przedmiot to zostanie on prawidłowo odwzorowany na matrycy aparatu. Wszystkie dalej znajdujące się będą oświetlone tylko naturalnym, zastanym światłem i „odrobiną” tego które wysyła nasza lampa.
Najczęściej jest jeszcze gorzej, ponieważ automatyka „głupieje” i prześwietla pierwszy plan. Mamy więc płaskie, białe postacie bez szczegłów na czarnym tle np. wnętrza kościoła.
To w takim razie co zrobić ?
Kiedy wchodzimy do katedry, dużego ciemnego kościoła lub zamku, należy wyłączyć wbudowaną lampę błyskową. Wtedy automatyka dopasuje czas naświetlania do warunków panujących wewnątrz. Niestety często zdaża się, że takie działanie wymusi czas ekspozycji na poziomie 1/20 sekundy lub jeszcze dłuższy. Trzeba wiedzieć, że już czas naświetlania dłuższy niż 1/125 s sprawi, że niektóre osoby na zdjęciu będą poruszone. Natomiast dłuższy niż 1/60 sekundy spowoduje, że większość naszych zdjęć będzie poruszona.

Samo naciśnięcie spustu migawki powoduje poruszenie aparatu i czasem nawet oparcie go o balustradę, ścianę czy inny przedmiot nie pomaga.
Czy jest więc wyjście z tej sytuacji ?
Czy można wyłączyć lampę błyskową i uzyskać czasy krótsze niż 1/60 sekundy ?
Tak, nawet dwa wyjścia.
Pierwsze jest łatwiejsze, ale nie zawsze daje dobre rezultaty
Jednym z parametrów ekspozycji jest czułość, czyli wartość parametru ISO ustawiona w danym momencie dla matrycy aparatu. W trybie AUTO, czułość dobierana jest zgodnie z zastanymi warunkami, ale jako ostatni parametr. Dlaczego ostatni, ponieważ w bardzo znaczący sposób wpływa na jakość zdjęć. Jeśli sfotografujemy ten sam przedmiot z ISO 100 i ISO 800, to pierwsze zdjęcie będzie miało dużo więcej szegółów niż drugie. A w tańszych aparatach może się okazać że to drugie wogóle nie będzie nadawało się do pokazania, ze względu na wyidoczne kolorowe szumy.
W fotografii analogowej operowano pojęciem „ziarno”. Wynikało to z chemicznej konstrukcji błon fotograficznych. Istotnie błony czulsze np.800 ISO (czyli według oznaczenia stosowanego na polskich filmach 30 DIN) były pokrywane emulsją srebrową, która miała większe cząsteczki (ziarno). Było to widoczne po wyświetleniu, a także na odbitkach dużego formatu. Obecnie każdą fotografię możemy wyświetlić sobie na dużym monitorze komputera i w ten sposób dokładnie ocenić różnice między czułością matrycy w momencie wykonywania zdjęcia.
Z pracą na dużych czułościach wiąże się jeszcze jeden mankament. Dotyczy zwłaszcza „słabszych” aparatów. Często matryce radzą sobie znakomicie przy wysokim ISO jeśli scena fotografowana jest w miarę równo oświetlona (np. światłem zastanym). Jeśli jest natomiast dużo, jednolitych powierzchni słabiej oświetlonych to ziarno jest bardzo mocno widoczne. Jest także widoczne na wszystkich krawędziach. Najbardziej zaś niekorzystnie wygląda na twarzach osób znajdujących się w kadrze.

Jeśli natomiast fotografujemy tylko architekturę i wnętrza, to możemy takie ujęcia poddać dość mocnej obróbce odszumiającej bez niekorzystnych konsekwencji, jakie dotyczą ludzkiego ciała, a zwłaszcza rysów twarzy.
Możesz więc przełączyć swój aparat w tryb manualny i wybrać wyższą wartość ISO. Następnie wykonać zdjęcie i na ekraniku powiększyć je, sprawdzając czy ma wystarczającą ilość szczegółów. Dzięki takiemu posunięciu zdjęcie zrobione bez lampy błyskowej, przy świetle zastanym będzie zawierało szczegóły fotografowanego wnętrza. Oczywiście pewnych ograniczeń aparatu „nie przeskoczymy”. Nie można bezkarnie zwiększać ISO, bo przy np.1200 ISO zdjęcie stanie się tylko zbiorem pikseli i nie wzbudzi zachwytu, nawet autora.
Przy zastosowaniu tego rozwiązania musimy się liczyć z tym, że osoby, które znajdą się w kadrze będą poruszone. Albo będziemy unikać kadrów z udziałem ludzi.
Warto więc zastanowić się nad drugim, pewniejszym sposobem
Skoro długi czas naświetlania naraża aparat na drgania i zdjęcia mogą wyjść poruszone, może warto nosić ze sobą lekki i mały składany statyw. Jeśli bardzo zależy Ci na zdjęciach z zabytkowych wnętrz, to taki aluminiowy „pomocnik” może być świetnym i nie uciążliwym rozwiązaniem.
Oczywiście nie wszędzie da się go zastosować. Jeśli przewodnik wycieczki, szybko oprowadza po zabytkowym miejscu to będzie Ci trudno znaleźć czas na dobre ujęcia. Zwykle jednak chociaż kilka z nich da się zrobić.
Warto przy okazji fotografowania ze statywu wspomnieć o samowyzwalaczu
Skoro zastosujemy czasy dłuższe niż 1/60 sekundy, to nadal mimo zastosowania statywu istnieje ryzyko poruszenia przy naciskaniu spustu migawki. Należy zastosować samowyzwalacz. Po naciśnięciu spustu, aparat drgnie, ale przez 2 czy 5sekund zdąży się ustabilizować, nawet na delikatnym i mało stabilnym statywie.
Problem zaczyna się, jeśli masz „kompakt” z dużym obiektywem lub lustrzankę. Wtedy obciążenie statywu powoduje jego małą stabilność. W lustrzance dodatkowo powstaną drgania po wyzwoleniu samowyzwalaczem, zostanie podniesione lustro. Ten ruch wywoła także drgania i jeśli statyw jest „bardzo delikatny” to drgania mogą być zauważalne na ujęciu.
W wielu przypadkach okaże się, że zastosowanie statywu pozwoli na zmniejszenie czułości matrycy do rozsądnego poziomu np.400 ISO. Wtedy mamy kompromis dłuższy czas, ale dobra jakość i wierność (szczegóły).
Zalety fotografowania bez lampy błyskowej
To co nas zachwyca w fotografii to najczęściej nastrój. Robiąc zdjęcie z lampą błyskową najczęściej całkowicie zmieniamy warunki oświetleniowe, jakie panowały w tym miejscu. Mówiąc brutalnie – niszczymy nastrój. Tak więc, fotografując bez lampy, w świetle zastanym, mamy szansę uchwycić ten nastrój. Piszę, „mamy szansę”, ponieważ przez złe ustawienie ekspozycji i głębi ostrości możemy także „zepsuć” klimat fotografii.
Ale to już zupełnie inny temat…
Jeśli masz zewnętrzną lampę błyskową
Nie próbuj błyskać zewnętrzną lampą w sklepienie wysokiego kościoła – to nic nie da. Światło zostanie pochłonięte przez ściany lub odbite w zupełnie innym kierunku. Możesz zastosować lampę odbijając jej światło od bliskiej ściany. Nie świeć na wprost, równolegle do osi obiektywu – to najgorsze ustawienie, powodujące spłaszczenie obrazu.
Warto ustawić lampę pod kątem 45 stopni, czasem mniej, czasem więcej i wykorzystać częściowe odbicie od białej wysuwanej powierzchni (lepsze lampy to mają), albo przytwierdzonej gumką kartki papieru. Zadziała to podobnie jak blenda, rozpraszając częściowo padające na najbliższe powierzchnie światło.
Oczywiście warto mieć ze sobą zewnętrzną lampę błyskową. Niektóre zabytkowe miejsca nie są aż tak obszerne, więc lampa o zasięgu 3-5 metrów poradzi sobie z oświetleniem, a raczej z doświetleniem naszego planu zdjęciowego. No właśnie. Aby zachować nastrój miejsca, a jednocześnie uzyskać wierność szczegółów należy zastosować się do zasad jakimi posługuje się nasz mózg korzystając z oczu. To co jest blisko nas powinno zawierać maksimum szczegółów. To co widzimy daleko może być nieco ciemniejsze i mniej szczegółowe. Może być także nieostre.
Zgodnie z tą zasadą nie staramy się oświetlić całego planu (tak robi automatyka aparatu) tylko doświetlamy pierwszy plan lub centralną część fotografii. Tutaj najważniejszą sprawą jest dobór ISO. Mylił by się ten, kto chciałby fotografować z najniższą czułością i z lampą błyskową. Powstaje wtedy duży kontras między możliwościami matrycy nie wspartej dodatkowym światłem, a więc w dalszych obszarach nie oświetlonych lampą, a tymi doświetlonymi.
Efekt: bardzo jasny pierwszy plan i bardzo ciemne tło.
Wykorzystaj zastane światło i ustaw czułość tak, aby w tle były widoczne choćby zarysy np. witraży, oświetlonych świecami ołtarzy itp. Lampę zaś ustaw tak, aby tylko w niewielkim stopniu uzupełniała, rozświetlała cienie na pierwszym planie. To jest najmniejsza ingerencja w nastrój zdjęcia. Nie jest łatwa i wymaga czasem kilku prób, ale efekt będzie znakomity.
Fotografowanie osób na tle zabytkowego wnętrza
Jeśli chcesz wykonać pamiątkowe zdjęcie, a więc takie, które wyróżnia się w stosunku do pocztówki, musisz zadbać, aby znalazła się na nim osoba, która podróżuje z Tobą lub także Ty.
Musisz znaleźć kompromis między odległością osoby od aparatu. Chcielibyśmy, aby postać była jak najbliżej, ale w sytuacjach, kiedy jest ciemno, nie jest to wskazane. Osoby powinny znajdować się jak najbliżej dużych powierzchni, ścian itp. Wtedy zostaną one oświetlone takim samym światłem jak najważniejsze obiekty architektury.
Uwaga!
W niektórych wnętrzach, np. jaskiniach obowiązuje zakaz fotografowania z lampą błyskową. Dlaczego w jaskiniach? Ponieważ żyją tam często nietoperze, a w porze letniej zapadają w głęboki sen. Nie należy ich płoszyć.
W skrócie:
1. W dużych kościołach lub pałacach wyłącz wbudowaną lampę błyskową.
2. Ustaw rozsądną wartość ISO (czułość matrycy), tak aby uchwycić zarysy przedmiotów w tle oświetlonych światłem zastanym.
3. Korzystaj z lekkiego statywu i samowyzwalacza.
4. Uważaj na dłuższe niż 1/125s czasy naświetlania fotografując z ręki.
5. Jeśli masz zewnętrzną lampę błyskową – tylko „doświetlaj” ujęcia.
6. Używając lampy błyskowej odbijaj światło i unikaj błyskania na wprost.
Jeśli ten krótki poradnik spodobał Ci się, napisz kilka słów komentarza pod artykułem. Chętnie odpowiem na Twoje pytania.
Reportaż z uroczystości ślubnej to bardzo wymagające dla fotografa wydarzenie. Mimo doświadczenia czasem trudno ustawić i sfotografować młodych tak, jakby się chciało. Dlatego fotograf musi robić wiele zdjęć, aby wybrać później te najlepsze ujęcia.

Niestety zdarzają się też takie sytuacje, kiedy trzeba dużo więcej pracy włożyć w przygotowanie zrobionych ujęć do przekazania materiału do fotolabu. W fotoksiążce wyglądają one najlepiej, ale rozmiar np. 30cm na 20cm wymaga znakomitej jakości materiału zdjęciowego.
Oglądając zdjęcia ze ślubu Mileny i Roberta, stwierdziłem że mam dwa ciekawe ujęcia. Spodobały mi się, ponieważ młodzi wyglądają na nich naturalnie. To nie jest łatwe w tak stresującym momencie zachowywać się naturalnie, nie spinać, nie robić min. Dlatego te dwa zdjęcia wybrałem do albumu.
Niestety zostały wykonane przy samochodzie, który przywiózł młodych do kościoła. Tło, kolumny przy wejściu do kościoła, oświetlone słońcem, tworzą ciekawy nastrój.
Postanowiłem włożyć w „rekonstrukcję” fragmentów zasłoniętych samochodem dużo więcej pracy niż w inne strony fotoksiążki.
Zobacz efekt końcowy i wyjściowe fotografie.
Zachęcam do opinii w komentarzach.
.
Share on Facebook